Krzaczki

Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /usr/home/joshima/domains/domiogrod.bexlab.pl/public_html/wp-content/plugins/microkids-related-posts/microkids-related-posts.php on line 645

Dziś postanowiłam zrobić porządki z różnymi krzaczkami rosnącymi na mojej działce. Oczywiście nie chodzi mi o jakieś tam habręzie, których trzeba się pozbyć, tylko o różne ozdobne i użytkowe roślinki.

W pierwszej kolejności, korzystając z tego, że moja córcia dziś wyjątkowo nie miała ochoty oddalać się ode mnie uzupełniłam brakujące cisy w założonym w zeszłym roku żywopłocie. Oczywiście żywopłot to to będzie kiedyś. Póki co największy cis ma 40 cm wysokości a najmniejszy około 10 cm. W zeszłym roku dostałam całą paczkę cisowych siewek. Większość Ryś posadził w miejscu gdzie chcemy wyhodować żywopłot. Nadwyżki wsadził do skrzynki. Zimy nie przetrwało kilkanaście sadzonek wysadzonych w docelowym miejscu. Za to te w skrzynce przezimowały w świetnej formie. Dziś więc wykorzystałam je do uzupełnienia strat pozimowych.

W południe, kiedy położyłam dziecko spać i pozostawiłam je śpiące pod opieką męża, udałam się do ogrodu, żeby przystrzyc trochę lilaki. Zaczęły mi rosnąć nie zupełnie tak jak bym sobie życzyła. Chcę, żeby wyrosły mi na ładne, zgrabne drzewka a tymczasem niższe gałęzie zaczęły konkurować w głównym pędem i trzeba je było nieco utemperować. Lilaki wyglądają może teraz na nieco wyskubane, ale wierzę, że to zaprocentuje w przyszłości. Po uporaniu się z lilakami przewietrzyłam trzmielinę, która rośnie pod kompostownikiem i trochę jej chwasty zaczęły dokuczać. Chciałam terz przystrzyc gałązki ligustra sąsiadów, który zagląda przez siatkę do mojego ogrodu, ale dziecko się obudziło i prace trzeba było przerwać.

Po obiedzie wsadziłam dziecko do miski z wodą, która się nagrzała w słońcu. Dziecko miało radochę a ja trochę spokoju i swobody. Przesadziłam kilka odrostów malin na bardziej stosowne dla nich miejsce. Chcę z malin zrobić półkolisty szpaler i powoli osiągam już zamierzony cel. Być może termin tego przesadzania nie jest najlepszy, ale wierzę, że jednak się przyjmą. Najwyżej nie będą w tym roku owocowały.

Po uporaniu się z malinami wzięłam się za bukszpany. W zeszłym roku pracowicie przygotowywałam sadzonki z kilku sporych gałęzi przywiezionych od mojej mamy. Przygotowałam około 120 sadzonek, które próbowałam ukorzeniać w skrzynkach. Ryś zrobił mi nawet takie stanowisko pod folią, co miało zapobiegać przesuszaniu ziemi. W pewnym momencie sądziłam już, że nic z tego nie będzie. Jednak mimo wszystko zabezpieczyłam skrzynki na zimę zakopując je w ziemi. Ku mojemu zdumieniu znaczna część przygotowanych sadzonek ukorzeniła się. Dziś z dwóch skrzynek wysadziłam ponad sześćdziesiąt sadzonek, Większość z nich miała bryły korzeniowe niemalże wielkości mojej pięści, mimo iż to co wystawało nad ziemię wyglądało raczej rachitycznie. Wysadzone bukszpany mają w przyszłości stworzyć zgrabny niewysoki żywopłocik okalający taras od strony południowo zachodniej. Może jutro zdążę przed zapowiadanym deszczem zagospodarować sadzonki pozostałe w trzeciej skrzynce?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rośliny i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *