Wełna na finiszu a w dachu dziury

Ryś jest ostatnio bardzo zajęty i zestresowany. Niestety musi szukać nowej pracy, w dotychczasowej wszystko się zaczyna sypać i już na horyzącie można dostrzec koniec współpracy a w budżecie dziura. Ja też szukam jakiegoś zajęcia, które mogłabym wykonywać w domu, ale ma razie jakoś mi nie idzie. To wszystko nie wpływa dobrze na postęp prac wykończeniowych, ale nie poddajemy się.

Właściwie można uznać, że prace nad ociepleniem dobiegają końca. Najgorsza robota, czyli nadbitka z legarów na stryszku została prawie ukończona. Pozostał do przytwierdzenia jeden legar, ale pechowo zabrakło kątowników. Układanie wełny wokół okien dachowych też właściwie zostało ukończone. Koronkowa robota, szczególnie w wykonaniu mojego mega-dokładnego męża.

A przy okazji Ryś znalazł źródło jednego poważnego przecieku w dachu, który spędzał mu sen z powiek. Okazało się, że nasi niewydarzeni dekarze, zakładając stopnie kominiarskie podcięli dachówkę tak, że przy każdym większym deszczu woda musi się wlewać pod dachówkę. No kurcze… Dobrze jednak, że ulewa zastała Rysia na stryszku i miał szansę to zauważyć. Prawdopodobnie wszystkie pozostałe stopnie są zamontowane tak samo nieprawidłowo. To by wyjaśniało wszystkie zaobserwowane przecieki. A jeśli tak, to mamy szanse pocerować dach przed kolejną zimą i uchronić wełnę przed zalewaniem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Dach, Ocieplamy poddasze i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *