Sprawa spiżarni powraca

Mój mąż, nie wiem czy z powodu jakiejś utajonej skłonności do przesądu czy też ze zwykłej ambicji, żeby mu nikt nie powiedział, że kupił kafelki do spiżarni oraz sprzęt do cięcia i nic z nimi nie zrobił, postanowił dzień 31 grudnia potocznie zwany sylwestrem spędzić na układaniu kafelków. Nie kolidowało to z żadnymi naszymi planami, gdyż i tak nie zamierzaliśmy nigdzie wychodzić ani zapraszać gości.

Nabył więc dwa worki kleju Ceresit, małą szlifierkę kątową, porządne tarcze diamentowe do cyrkularki i do szlifierki, zamontował sobie na dole ściany profil aluminiowy od zabudowy gipsowo-kartonowej, żeby złapać poziom i zaczął układanie kafelków. Pierwszy raz w życiu.

Trochę skok na głęboką wodę bo kafelki tanie jak barszcz, kupione na jakiejś wyprzedaży i koszmarnie krzywe. A w dodatku zaczął od najdłuższej i najbardziej eksponowanej ścianki. Żeby nie było za łatwo przycina płytki, żeby narożnik przy drzwiach składać bez plastikowej listwy. Zdolniacha nie?

Koszt zakupionych materiałów:
szlifierka kątowa (900W) – 67 PLN
tarcze diamentowe Dedra (szt 4, z wieńcem ciągłym i ryflowanym każdy typ w rozmiarze 125 i 180) – ok 300 PLN
paca zębata 8 – 8 PLN
Ceresit CM 11 2 worki – 30 PLN

Ten wpis został opublikowany w kategorii Spiżarnia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *