Jezu jak się cieszę…

…z tych króciutkich wskrzeszeń, kiedy pełną kieszeń znowu mam. No dobra. Pełna kieszeń to lekka przesada, ale dostatecznie, żeby wreszcie coś bardzierj z kopyta ruszyło na naszym, bezużytecznym dotychczas, poddaszu.

Posadzka wylana w naszej sypialni:

sypialnia

Podłoga w pokoju dziecięcym, przygotowana do wylewania posadzki w poniedziałek:

pokój dziecięcy

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wykańczamy poddasze i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *