Fuga, próba generalna

O mamo. Mnie było mnie ty ponad miesiąc. Mój dziennik niemalże popadł w niebyt staczając się na siódmą stronę. Nie, żeby się nic nie działo, ale jakoś tak czasu mało a w maju prawie same długie weekendy, które przeznaczyliśmy na rekreację.
No ale nie o tym chciałam. Kilka dni temu wybrałam figę do płytek w spiżarni i dziś zrobiłam pierwsze podejście w myśl, że nie święci garnki lepią. Ryś rozrobił mi pół kilograma. Zaczynałam ostrożnie mając na uwadze, że już wieczór a ja nie miałam bladego pojęcia jak mi to będzie szło. Poza tym postanowiłam zacząć w najmniej widocznym miejscu więc pozycja do pracy też niezbyt wygodna.

Chyba po raz pierwszy w moim dzienniku znalazłam się po drugiej stronie obiektywu:
fugowanie fugowanie

Po wstępnym oczyszczeniu płytek wygląda całkiem nieźle:
fuga fuga

Wygląda na to, że prawdą jest iż nie święci garnki lepią. Fizyk-informatyk też potrafi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Spiżarnia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *